FORMA NADZWYCZAJNA W INDONEZJI
List 61
Wydrukuj Wyślij znajomymPartagez sur TwitterPartagez sur Facebook

 
 
Liturgia tradycyjna często kojarzona jest, choć niesłusznie, wyłącznie z Europą jakby jej odprawianie pozostało praktyką czysto europejską. Niektórzy uważają nawet, że spotykana jest wyłącznie we Francji, ewentualnie, że dotyczy krajów francuskojęzycznych. Tak na prawdę już z samej definicji tradycja katolicka nie zna granic. I choć jeszcze przed 2007 rokiem liturgię tę spotkać można było na całym świecie (co obrazuje obecność Bractwa św. Piusa X na wszystkich kontynentach), tym znakomitsze jej upowszechnienie nastąpiło wraz z ogłoszeniem Motu Proprio Benedykta XVI, odkąd znana jest pod nazwą „formy nadzwyczajnej rytu rzymskiego”.

Obecny List poświęcony jest największemu na świecie krajowi muzułmańskiemu – Indonezji – a ściślej mówiąc liturgii rzymskiej i gregoriańskiej, która jest tam odprawiana regularnie. Niewątpliwie ciekawy temat przemyśleń...





I – Stan faktyczny

Indonezja liczy ponad 250 milionów mieszkańców, którzy w większości są muzułmanami (87,2% według badań z 2010 roku). Jest ona zatem największym krajem muzułmańskim na świecie, przed Pakistanem i Indiami. Trzystuletnia holenderska obecność niewiele miejsca zostawiła katolicyzmowi, mimo że pojawił się on na tutejszych ziemiach już na początku XVI wieku, przyniesiony przez portugalskich misjonarzy. Liczba rzymskich katolików nie przekracza 3%, co oznacza, że stanowią oni w sumie nieco ponad 7-milionową grupę.

Kościół obecny jest na całym archipelagu i we wszystkich grupach etnicznych. Podzielony jest na 37 diecezji i posiada jednego kardynała. Jest nim jezuita, arcybiskup-emeryt archidiecezji Jakarta, J.E. Juliusz Darmaatmadja. Tak jak i wszędzie, czy niemal wszędzie, msza tradycyjna została prawie całkowicie zniesiona przez reformy soborowe, a mimo to jest obecnie regularnie odprawiana w przynajmniej trzech diecezjach: w Bandung – na wyspie Java, w stolicy Dżakarcie i w Pontianak – na wyspie Borneo. Ponadto narodził się właśnie czwarty ośrodek kultu w sułtanacie Yogyakarta (Java).

Nie jest łatwo przeprowadzić badania w kraju tak odległym i kulturalnie odmiennym.

Znaleźliśmy potwierdzenie, że liturgia tradycyjna jest w Indonezji odprawiana zasadniczo dzięki stronie Facebook Populus Summorum Pontificum, która powstała ze względu na międzynarodową pielgrzymkę Summorum Pontificum do Rzymu (ponad 21 000 zarejestrowanych osób). Tą właśnie drogą dotarliśmy do osób wspierających upowszechnianie mszy i nawiązaliśmy kontakty. Jest wśród nich wiele bardzo młodych osób. Zupełnie niedawno całe mnóstwo zdjęć ze mszy odprawianych w Indonezji pojawiło się na tej właśnie stronie Facebook – licznie zgromadzona młodzież, damy w mantylkach, służba liturgiczna, chórzyści. Niektóre z nich zamieszczamy poniżej.

W perspektywie upowszechniania tradycji Bractwo świętego Piusa X prowadziło w Indonezji misje w 2003 roku. Pozostawiły one trwały ślad – odprawiana jest liturgia. Wprawdzie nie ma miejsca regularnie jednak korzysta z niej około dwudziestu wiernych. Chcąc wniknąć w szczegóły zbadaliśmy sytuację najlepiej jak było można za pomocą dostępnych dziś środków, które niesie Internet i sieci społecznościowe.

Wierni wyjaśniają nam, że postawa biskupów jest różna w zależności od diecezji. I tak, w Dżakarcie hierarchia kościelna nie raczyła nigdy udzielić odpowiedzi na listy od wnioskujących o mszę tradycyjną, jak również nie udało się nawiązać kontaktu telefonicznego czy uzyskać audiencji. W tej sytuacji liturgię tradycyjną sprawują tam często zagraniczni misjonarze a wierni zasadniczo nic nie mówią o istnieniu tych mszy, by nie budzić w diecezji wzburzenia. W Bandung, gdzie msza odbywa się raz w miesiącu, zgoda biskupa nadeszła w 2009 roku. W Pontianak odprawia arcybiskup emeryt, J.E. Hieronymus Herculanus Bumbun, kapucyn.

Choć mający w Indonezji znaczące wpływy (podobnie na Filipinach) jezuici wiele uczynili w tym kraju przeciwko Motu Proprio (w 2007 roku kardynał Darmaatmadja, wówczas jeszcze jako arcybiskup Dżakarty, bez wahania stwierdził, że Summorum Pontificum nie ma mocy w jego diecezji), to jednak w 2011 roku w swoim organie prasowym, zatytułowanym Hidup (Życie), opublikowali artykuł poświęcony Motu Proprio. Ten pisany z bardzo pedagogicznej perspektywy artykuł miał jasny i otwarty cel: wyciszyć wśród wiernych ciekawość, jaką budził tekst Benedykta XVI. Figuruje tam między innymi prawdziwa potworność, twierdzenie jakoby Motu Proprio było jeno… „prywatną inicjatywą” Najwyższego Kapłana, w której wykorzystuje swój urząd, by głosić „prawdę, w którą wierzy”. A przecież dla niego wręcz przeciwnie, motu proprio jest aktem tak wielkiej wagi, iż jako Wikariusz Chrystusa wskazuje, że redaguje go „z własnej inicjatywy” [motu proprio], pod wpływem osobistej decyzji. I tak, po przedstawieniu, jak się sprawa ma ze współczesnymi nadużyciami liturgicznymi oraz jakim źródłem jest forma nadzwyczajna, wspomniany artykuł prasowy kończy się oto stwierdzeniem, że „liczne grupy i liderzy Kościoła nie spoglądają na tę mszę przyjaznym okiem”, gdyż to kładzenie nacisku na jedność może „zrodzić prawdziwe ryzyko konfliktu i niezgody”. Wreszcie, wprowadzenie formy nadzwyczajnej w parafiach jest oceniane jako „o wiele bardziej skomplikowane” niż to przedstawia tekst papieski, gdyż w działaniach duszpasterskich nie można nie „brać pod uwagę aspektu psychologicznego, socjologicznego, antropologicznego, politycznego” takiej decyzji.

Ta mniej lub bardziej otwarta wrogość części indonezyjskiej hierarchii katolickiej wobec liturgii tradycyjnej wydaje się wszakże wywierać tylko ograniczony wpływ na wiernych, szczególnie na młodych, jak to widać z publikowanej tu relacji zdjęciowej. W Bandung jedna z osób wspierających proces wprowadzania Motu Proprio Summorum Pontificum to podobno nawet młodszy krewny kardynała Darmaatmadja...




II – Refleksja Paix liturgique

1) Mniejszość na łonie mniejszości, czyli indonezyjscy katolicy zainteresowani liturgią tradycyjną – jak to często w takich sytuacjach bywa – dają dowód wielkiej solidarności. Wyraża się ona we wzajemnych relacjach ludzi żyjących tam, ale jest też widoczna na łonie wielkiej rodziny Summorum Pontificum. Entuzjaści ci, fakt posiadania niewielkich środków (niedawno poszukiwali przez Internet zestawu świeczników ołtarzowych) kompensują determinacją i wielkim zaangażowaniem.

2) Przykład Indonezji niweczy oczywiście przekonanie tych wszystkich, którzy wytrwale kwestię liturgiczną i tradycyjną chcą ograniczyć do jakiejś strefy geograficznej czy kategorii społecznej. Benedykt XVI chciał przywrócić praktykę liturgii łacińskiej i gregoriańskiej całemu (sic!) Kościołowi powszechnemu i Tenże właśnie, powoli liturgię tradycyjną na nowo odkrywa. O ile wysiłek francuskich wnioskodawców domagających się odprawiania mszy jest często imponujący (wspomnijmy na wiernych z Dunkierki, którzy przetrwali siedem lat tułaczki zanim doczekali się sprawiedliwości i wprowadzenia Motu Proprio), cóż powiedzieć o staraniach wiernych z Bandung czy z Pontianak? Nie mają jak we Francji pielgrzymki do Chartres, by odnaleźć nadzieję, nie mają opactw tradycyjnych jak Fontgombault czy Le Barroux, gdzie mogliby się umocnić liturgią i odnowić, brak wspólnot Ecclesia Dei, gdzie można by prosić o radę i pomoc. Tylko wiara, prawo kanoniczne i Internet w podtrzymywaniu starań, które niekoniecznie spotykają się ze zrozumieniem, patrz: są niemile widziane przez kler.

3) „Liczne grupy i liderzy Kościoła nie spoglądają na tę mszę przyjaznym okiem”, gdyż to kładzenie nacisku na jedność może „zrodzić prawdziwe ryzyko konfliktu i niezgody”. Pragnienie istnienia jednoczącego rytu katolickiego wprowadza ryzyko podziałów… Ta uwaga dziennika indonezyjskich jezuitów jest szczególnie znamienna i uwidacznia główne źródło problemu, które jest ideologiczne: z jednej strony mamy pseudo jedność wokół wielopostaciowego nowego rytu, trudnego do określenia, z drugiej – tradycyjną jedność katolicką wokół mszy rzymskiej o ponad tysiącletniej tradycji. Co więcej, jedność rzymska miałaby rzekomo narazić „jedność” nowatorów. Takie uwagi można znaleźć w każdym diecezjalnym pisemku! Od 50 lat niektórzy gorliwi propagatorzy inkulturacji, dostosowania i zróżnicowania nie krępują się i bez skrupułów z konferencji episkopatu na konferencję powielają jeden niezmienny bełkot. W świat idą ciągle te same frazesy i te same argumenty są wysuwane, by nie dopuścić do wprowadzenia prawdziwego pokoju w naszych parafiach.

4) Dzięki Bogu od Puerto Rico po Dżakartę wiernym ożywionym wiarą, tak w sferze liturgii jak w sprawach wyznania, udaje się mimo wszystko i wbrew wszystkim wciąż zachowywać tradycję, czyli innymi słowy – przekazywać ją. Zauważmy, iż jest to ruch w pierwszym rzędzie inicjowany oddolnie przez laikat i rodziny. Czy kto chce, czy nie, „promocja laikatu”, do której dążyło Vaticanum II przyniosła cudowne owoce, których nie spodziewali się stróżowie „ducha Vaticanum II”, czyli przetrwanie liturgii tradycyjnej i tradycyjnego katechizmu. Najwyrazistszym wprowadzeniem w życie dekretu Apostolicam Actuositatem, o apostolstwie i zadaniach świeckich w Kościele, jest objawienie się ludu Summorum Pontificum.