TEGOROCZNE ŚWIATOWE DNI MŁODZIEŻY POTWIERDZAJĄ DYNAMICZNY ROZWÓJ FORMY NADZWYCZAJNEJ NA CAŁYM ŚWIECIE
List 63
Wydrukuj Wyślij znajomymPartagez sur TwitterPartagez sur Facebook

 
 
Od 2005 roku młodzi pielgrzymi mogą oficjalnie uczestniczyć w spotkaniu w ramach Światowych Dniach Młodzieży i jednocześnie korzystać z dobrodziejstw liturgii tradycyjnej. W 2016 roku w Krakowie ponad 800 młodych ludzi mogło więc zaświadczyć o swoim przywiązaniu do liturgii łacińskiej i gregoriańskiej. Podzieleni zostali na dwie grupy językowe – francuskojęzyczną prowadzoną przez Misjonarzy Miłosierdzia i anglojęzyczną prowadzoną przez Juventutem. Wśród nich, w samym centrum tych emocjonujących zdarzeń znalazł się Bertalan Kiss, młody Węgier, ojciec rodziny i od stycznia tego roku przewodniczący międzynarodowej federacji Juventutem. Zgodził się podzielić z nami ciągle świeżymi wrażeniami.



I – WYWIAD Z PRZEWODNICZĄCYM JUVENTUTEM

1) Bertalan, to było Pana pierwsze spotkanie ŚDM i jako uczestnika, i jako przewodniczącego Juventutem: jakie Pan zachowa wspomnienie?

Bertalan Kiss: Początkowo doznałem mieszanych uczuć, ponieważ to, co zobaczyłem pod pewnym względem bardziej przypominało festiwal niż spotkanie religijne. W każdym razie od pierwszego dnia pocieszałem się myślą, że mimo czasu prześladowań, z którymi mamy do czynienia w krajach Lewantu i innych zakątkach świata, tak wielu wiernych chrześcijan mogło się spotkać, by wielbić jednego i prawdziwego Boga w atmosferze wolności i bezpieczeństwa. Potem w miarę upływu dni dojrzewała refleksja, że Kościół na przestrzeni wieków potrafił połączyć i „ochrzcić” tak wiele rytów czy zwyczajów pogańskich oraz że ma to miejsce również i dziś. Na swój sposób ŚDM to jakby chrystianizacja nowoczesnego zjawiska muzycznych festiwali skierowanych do masowego odbiorcy.
Uspakaja również widok i odgłosy sztandarów, które falują na wszystkie strony ponad wybuchami śmiechu i śpiewami oraz fakt, że we wszystkich kościołach ludzie żarliwie się modlą, że nie pustoszeją w nich konfesjonały, że ze czcią jest wielbiony Najświętszy Sakrament. I wreszcie muszę dodać, że pomimo międzynarodowego klimatu i zagrożenia terrorystycznego, nie dawało się wyczuć żadnego strachu i że należy podziękować organizatorom oraz polskim służbom bezpieczeństwa za doskonale wykonaną pracę.

2) Czym zajmowało się Juventutem w trakcie tych ŚDM?

Bertalan: Na skutek błędu organizacyjnego, a może raczej dzięki interwencji Bożej Opatrzności, Juventutem miało do dyspozycji nie jeden, lecz aż dwa położone w samym centrum Krakowa kościoły. I od razu jeden został przeznaczony dla pielgrzymów francuskojęzycznych, a drugi dla anglojęzycznych. Każdego dnia mieliśmy więc dwie msze pontyfikalne, dwie katechezy i dwa ośrodki, gdzie księża mogli odprawiać msze prywatne. Oba kościoły były pełne!
Mieliśmy także nieszpory pontyfikalne wspólne dla obu grup. Wypełniliśmy kościół Świętego Piotra i Pawła, który pod względem logistycznym jest największy wśród starych kościołów Krakowa.
Chciałbym przy okazji tego wywiadu podziękować i pogratulować uczestnikom, szczególnie naszym polskim i francuskim przyjaciołom niezwykle oddanym sprawie, którzy wykonali ogrom pracy. Bez nich nie udałoby się tak pięknie przeżyć tych wspaniałych dni.

3) Ilu Was było i jakie kraje reprezentowaliście?

Bertalan: Bez wątpienia grupa posługująca się językiem francuskim była najliczniejsza, blisko 500 osób! Potem należy liczyć pielgrzymów ze Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii, Szwecji, Polski i oczywiście z Niemiec, Chorwacji, Słowacji, Słowenii, Nigerii, Portugalii, Malezji, z Singapuru i także z mojego własnego kraju – z Węgier... Myślę, że na naszych liturgiach pojawiało się ponad 800 młodych ludzi. Ale to tylko dane szacunkowe, gdyż spora liczba wiernych nie zapisywała się na wyjazd za pośrednictwem naszej organizacji, lecz przez swoje diecezje.

4) Jakie mieliście kontakty z pielgrzymami związanymi z formą zwyczajną?

Bertalan: Na Światowych Dniach Młodzieży jest zwyczaj, że pielgrzymi nawiedzają wszystkie kościoły, koło których przechodzą. Mieliśmy więc wielu pielgrzymów spoza świata tradycji, którzy zetknęli się przy tej okazji bądź z naszymi mszami, bądź z katechezami. Przynajmniej dwie grupy pielgrzymów „zwyczajnych”, w tym jedna ze Stanów, zostały na mszy świętej wraz z towarzyszącym im księdzem. Gdy przechodziliśmy ze sztandarem Juventutem wielu młodych rozpoznawało go i z sympatią nas pozdrawiało.
Moje wrażenie jest takie, że obecność liturgii tradycyjnej i wiernych, którzy ją wybrali nikogo nie uraża. Wręcz przeciwnie. Jeśli by sądzić po gościnności, z jaką się spotkaliśmy, nasza obecność jest równie zwyczajna jak obecność każdej innej grupy. Nie wyróżnialiśmy się na ogólnym tle i nikt nas nie wytykał palcami. Dla mnie jest to wspaniałe doświadczenie, które potwierdza koniec przewlekłego i niesprawiedliwego ostracyzmu.

5) Jeszcze kilka słów na podsumowanie?

Bertalan: Dwa lata temu jeden z założycieli Juventutem udał się na prywatną audiencję do papieża Benedykta XVI. Przy tej okazji papież emeryt zdradził mu, że celem motu proprio Summorum Pontificum było „rozniecić małe ogniska”. Od czasu do czasu powinniśmy wracać do lektury motu proprio. Dokument ten – posłużę się tu metaforą zaczerpniętą od br. Zuhlsdorfa – jest niczym błyszczący nowością rower: nigdzie bez nas nie pojedzie! Powinniśmy się zaangażować w rozwój swojej wspólnoty, ale też wspierać rozwój swojej parafii i, dlaczego nie, swojej diecezji.
Ten wspaniały prezent, jakim jest liturgia tradycyjna nie jest czymś, co mamy trzymać dla siebie, ale czym powinniśmy się dzielić z innymi. Pod warunkiem, że będziemy się w tym działaniu poddawać Duchowi Świętemu i nie będziemy odwracać spojrzenia od naszego Pana – inaczej czeka nas bolesny upadek z roweru! Dobro Kościoła i zbawienie dusz, na początek własnej duszy i dusz naszych najbliższych, jest pierwszym obowiązkiem każdego.




II – REFLAKSJE PAIX LITURGIQUE

1) Bertalan Kiss odkrył mszę tradycyjną w 2009 roku dzięki Kapitule Świeckich św. Michała Archanioła (Capitulum Laicorum Sancti Michaelis Archangeli) w Budapeszcie. W roku 2012 stał się współzałożycielem corocznej pielgrzymki Peregrinatio Fidei, która jednoczy wiernych związanych z formą nadzwyczajną rytu rzymskiego na Węgrzech. W 2014, po pielgrzymce ludu Summorum Pontificum do Rzymu i spotkaniach z księdzem de Malleray oraz ówczesnymi władzami Juventutem, zostaje koordynatorem Juventutem na Węgrzech. Z początkiem roku 2016 zgadza się przyjąć funkcję przewodniczącego międzynarodowego oddziału Juventutem po ustępującym Angliku George'u Stevenie.

2) W trakcie realizacji filmu Ad Petri Sedem (film poświęcony był pielgrzymce Populus Summorum Pontificum do Rzymu), w wywiadzie udzielonym autorowi, Loďkowi Lawinowi, Bertalan Kiss powiedział, że odkrycie liturgii tradycyjnej było w jego przypadku związane z powrotem do wiary jako dorosłego człowieka: „Moim pierwszym doświadczeniem człowieka zaczynającego od nowa była msza tradycyjna. Znalazłem jedyne miejsce w Budapeszcie, gdzie odprawiano mszę i poszedłem tam z moją narzeczoną. Poczułem się jak w domu.” W Budapeszcie mszę w rycie nadzwyczajnym odprawiają Premonstratensi (Norbertanie), w kościele św. Michała na Belvárosie. Zaangażowani są w to dzieło również świeccy zanurzeni w twórczości muzycznej Laszlo Dobszay, znanego dyrygenta chóralnego, wielkiego obrońcy muzyki sakralnej. Cała wspólnota stawia sobie za ważny cel staranne wykształcenie muzyczne i liturgiczne.

3) Początkowa reakcja Bertalana Kiss na styl panujący na ŚDM wiąże się z głębszym i prawdziwym problemem, a mianowicie z inkulturacją wiary i jej formą wyrazu w nowoczesności. Lepiej prośbą niż groźbą... Trudno młodzieży imponować starociami, ale przecież można sobie wyobrazić ŚDM, które by w swej formie nieco mniej przypominały masowy, festiwalowy styl nowoczesnych mszy. Przewodniczący Juventutem ma całkowitą rację, gdy wskazuje tu na chrystianizację zjawiska pogańskiego. Cieszmy się więc wraz z nim z miejsca, jakie ŚDM przyznaje obecnie liturgii tradycyjnej oraz z tego, że młodzi katolicy „nadzwyczajni” stawili się w sposób zorganizowany i liczebnie zauważalny.

4) Choć na ŚDM w Krakowie rzeczywiście licznie przybyli szczególnie Francuzi (dzięki dynamicznym działaniom Misjonarzy Miłosierdzia), to rozmaitość miejsc, z jakich przybyła młodzież uczestnicząca w działaniach Juventutem jeszcze raz potwierdza powszechną atrakcyjność formy nadzwyczajnej. Reprezentowane były Stany Zjednoczone, Zjednoczone Królestwo, Szwecja, Polska, Niemcy, Chorwacja, Słowacja, Słowenia, Węgry, Portugalia, Nigeria, Malezja, Singapur...

5) W opinii przewodniczącego międzynarodowej organizacji Juventutem doświadczenie tegorocznych ŚDM wskazuje na koniec „przewlekłego i niesprawiedliwego ostracyzmu”. Ksiądz de Malleray, duszpasterz Juventutem, w swoim obszernym sprawozdaniu z tych polskich dni zatytułowanym „Nadzwyczajna normalność”, słusznie przypomina, że pierwszy mur runął podczas ŚDM w Kolonii w 2005 roku. Oficjalny komitet organizacyjny ŚDM zgodził się wówczas uczynić dla liturgii tradycyjnej miejsce w programie i poddał działalność „trydenciarzy” (jak się jeszcze wtedy mawiało) pod nadzór rodzącej się dopiero międzynarodowej federacji Juventutem. Przypomnienie ich historii jest ważne, ponieważ rzuca światło na konkretny punkt odniesienia, który przekazał młodym Ojciec Święty Benedykt XVI w liście do biskupów załączonym do motu proprio. Pokazuje ona rzeczywiste zapotrzebowanie „na jaśniejsze regulacje prawne, których nie uwzględniono w Motu Proprio z 1988”: „W międzyczasie jednak okazało się z całą oczywistością, że młodsze pokolenie też może odkryć tę formę liturgiczną, poczuć jej piękno i odnaleźć w niej ten sposób spotkania z Tajemnicą Najświętszej Eucharystii, który byłby najlepiej do niego dopasowany.”